niedziela, 9 listopada 2014

Moja mała Elsa czyli Halloween'owe szaleństwo z Frozen

Moja kochana siostrzenica poprosiła mnie jeszcze w sierpniu o zrobienie kostjumu Elsy z Frozen.



Obiecałam jej, bo słodkiej Zosieńce nie można odmówić ale zbierałam się do tego bardzo, bardzo długo.  Brakowało mi pomysłu i koncepcji. Nigdy wcześniej nie robiłam tak "wielkich" rzeczy zwłaszcza na szydełku. W końcu nadszedł  październik i nie sposób sie już było wymigać od obietnicy.

KORONA

Zaczęłam od rzeczy, które wydały mi sie najprostsze czyli czapka i korona. Bo koncepcja była taka, że powstanie biała czapeczka na którą naszyję koronę i doczepię do niej warkocz z włóczki.


Czapeczkę zrobiłam bo była prosta. Koronę też jakoś ogarnęłam. Narysowałam sobie najpierw na karteczce wzór i jakoś to nawet fajnie wyszło (tak mi się wydaje).


Warkocz nigdy nie powstał :) Zosieńka miała oodpowiednie włosy zatem nie musiałam nic dorabiać.

Kuzynka podpowiedziała mi żeby koronę zrobić z tyłu zapinaną na guziczek, dzięki temu czapeczka może występować samodzielnie z innymi dodatkami.

PŁASZCZYK

Z wykonaniem płaszczyka był trochę większy kłopot.
Musiał być błyszczący, szeroki i długi. Bez tego Elsa nie byłaby sobą :-)

Na szczęście udało mi sie znaleźć odpowiednią włóczkę: cienką z błyszczącą nitka i naszytymi srebrnymi cekinami, i wierzcie mi to była połowa sukcesu. 
Pomysł na górną część zaczerpnęłam z bloga Robótki Warmińskie i znajdziecie go TUTAJ

Wzór pajęczyny świetnie sprawdził się w tej "produkcji" bo góra wyglądała tak jakby była zrobiona z błyszczących, trójwymiarowych gwiazdek śnieżnych.

Dół płaszczyka zrobiłam ściegiem dżersejowym prawym (opis wykonania znajdziecie TUTAJ).
Aby zwiększyć szerokość dolnej części dobierałam równomiernie po kilka oczek  w kilku rzędach.



SUKIENKA

Szukając inspiracji trafiłam na profil Anny Phelps na youtube. Jedna z jej skienek tak mi sie spodobała, że postanowiłam na jej podstwie stworzyć kreację dla Elsy.

Początek sukienki był dokładnie taki jak na filmie. Tylko ilość oczek w łańcuszku większa tak, żeby dopowiadała obwodowi klatki piersiowej mojej siostrzenicy. Górna część wykonywana jest półsłupkami. Dolna część to wzór muszelek. Efekt śwtietny.



Niestety okazało się, że muszelki są za ciężkie przy długiej sukni. Zapewne grubość włóczki miała tu też wiele do powiedzenia. Dlatego też połowę dołu sukienki wykonałam słupkami. W przeciwnym razie Zosia nie mogłaby unieść tej kreacji. 


 


Na koniec do sukienki dorobiłam ramiączka, doszyłam dwie gwiazdki (także wykonane własnoręcznie) i wciągnęłam wstążkę w miejsce paska.  Dolny i górny brzeg sukienki wykończyłam białą wełną, oczkami rakowymi. Wygląda to trochę tak, jakby sukienka była opruszona śniegiem.

I efekt końcowy całej pracy zaskoczył nawet mnie :-) Pozytywnie oczywiście :-)






TOREBKA i RĘKAWICZKI

Gdy już myślałam, że zakończyłam trzytygodnową charówkę i oddałam strój uroczej właścicielce, moja kochana Zosieńka z miną słodką jak cukiereczek zapytała:  "Ciocia, a zrobisz mi jeszcze rękawiczki?"
Co innego mogła powiedzieć ciocia na takie pytanie? Oczywiście zgodziłą się ochoczo :-) I tak powstały niebieskie mitenki, długie aż do łokci i na deser torebka :-)
Mitenki bardzo proste. Robione były tylko słupkami i wykończone na górnej i dolnej krawędzi białą włóczką, oczkami rakowymi.
Szczegółowe zasady robienia mitenek możecie znaleźć u mnie, w poście DIY czyli jak powstały czerwone mitenki.
Wzór torebki zaczerpnięty z Little Monkeys Crochet

I tak oto w cztery tygodnie powstał cały kostjum Elsy. Moja Zosieńka była bardzo zadowolona, a to dla mnie największa nagroda, po tych długich tygodniach pracy :-)




Być może moja praca zainspiruje Was i powstaną piękne królewny Elsy na szkolne bale karnawałowe:-)

Pozdrawiam  :-)




sobota, 8 listopada 2014

Powroty... Zmiany...

Drodzy moi,

I znowu dawno mnie tu nie było  :(
Nie znaczy to jednak, że niczego nowego w tym czasie nie stworzyłam. Wręcz przeciwnie. Powstało wiele ciekawych rzaczy. Zaprezentuje je Wam niebawem :)
Dzisiaj chciałabym się jakoś wytłumaczyć ze swojego milczenia. 

Zaszły w moim życiu WIELKIE zmiany :)

1. Zostaję w USA już na stałe. Będę odwiedzać mój piękny kraj czasami, jednak teraz tu, za wielką wodą, zaczynam budować swoje nowe życie. Dzięki temu będę mogła trochę wiecej opowiedzieć Wam o tym, co się tutaj dzieje w dziedzinie "knitting" i "crocheting" :)

2. Wyszłam za mąż!!! Wielkie wydażenie dla mnie. Nie spodziewałam się, że mnie to kiedyś spotka a tu taka niespodzianka. I to tak nagle :)


Zatem po wielkich zmianach w życiu wracam do pisania bloga  i prezentowania swoich prac.
Do zobaczenia. Pozdrawiam Was serdecznie

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...